Marcin Przybyłek: „Wywiad”

Przybyszów z dalekiego kosmosu powinien powitać prezydent Stanów Zjednoczonych, papież czy szanowany naukowiec? Z kim przedstawiciele obcej cywilizacji zechcą porozmawiać i kto - w razie kontaktu - stanie się reprezentantem całej ludzkości?

Kadr z filmu "Dzień niepodległości 2"

Kadr z filmu "Dzień niepodległości 2"

Ten artykuł ma 6 stron:

Marcin Przybyłek



Marcin Przybyłek, rocznik 1968. Z wykształcenia lekarz, z zamiłowania pisarz science fiction. Debiutował w czerwcu 2000 roku rubryką „Grao Story” w miesięczniku „Świat Gier Komputerowych”. Jest autorem cyklu o Torkilu Aymorze, gamedecu („gierczanym detektywie”).

Pewnego wietrznego i dość chłodnego wiosennego dnia (było to w kwietniu) szedłem ulicą Belwederską (w Warszawie), gdy zaczepił mnie pewien znajomy dziennikarz. Nazywał się… No niech będzie, że nazywał się Konrad God…Berg. Goldberg. I powiedział tak:

– Marcin?

– Konrad?

– Marcin! – rozłożył ręce.

– Konrad! – ja nie byłem tak wylewny i rąk nie rozłożyłem.

– Co za spotkanie! – Konrad złożył ramiona niczym myśliwiec ze zmienną geometrią skrzydeł, ale entuzjazm na jego twarzy pozostał.

– No co za spotkanie – potwierdziłem.

Zobacz również: Czy e-sport to sport

– Właśnie szedłem Belwederską i myślałem, że może spotkam kogoś ciekawego, na przykład Marcina Przybyłka – powiedział szczerząc zęby.

– Tak myślałeś sobie?!

– No tak.

– A to dopiero!

Dzisiaj wiem już, że Konrad wcale nie szedł przypadkiem. De facto byłem śledzony. Ale to wiem dopiero dzisiaj, natomiast wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. Tak czy owak Konrad… Goldberg wyciągnął z kieszeni dyktafon i rzekł:

– Może wywiadzik?

– Eee, ale dla kogo? O ile mi wiadomo dla Wyborczej już nie pracujesz…

– Marcin, przestań. Dobry tekst weźmie każda gazeta. Nawet Fronda.

– Oni mają gazetę?

– Będą mieli.

– Papierową?

– Nie. Foliową.

– Acha.

Samonapełniający się bidon rowerowy. Gdy jedziesz, przybywa w nim wody!

Urządzenie wystarczy zamontować pod ramą roweru, a następnie wyruszyć na przejażdżkę. Zdaniem twórcy tergo wynalazku wystarczy godzina jazdy, by w bidonie pojawiło się pół litra przefiltrowanej, pozbawionej zanieczyszczeń wody, pochodzącej z wilgoci znajdującej się w powietrzu. Czytaj więcej

– No to co? Wywiadzik?

– Dawaj – odparłem i zacząłem standardową gadkę: – Inspirację do Gamedeca czerpałem z whiskey, whisky i okowity. Co ciekawe, wszystkie te nazwy pochodzą od łacińskiego aqua vitae (łoko wita) i znaczą woda życia, czyli lekarstwo, proszę ciebie, tyle, że Brytowie przetłumaczyli łacinę na swój język i wyszła im whisky…

Konrad patrzył na mnie, mrugał to jednym, to drugim okiem (asynchronicznie mrugał) i tak jakby mi nie przerywał, ale w sumie chciał przerwać, czułem to, jakby mi czułki wyrosły na czole, czy coś, no wiecie, o co chodzi. I w końcu (Konrad) mówi:

– Ale… Ale ja nie o to chciałem cię zapytać.

Zatrzymałem tyradę.

– Nie? A to dziwne, bo zawsze na początku dostaję takie pytanie…

– W tym sęk – uśmiechnął się przepraszająco – że mnie nie interesuje w tym momencie…

Przerwał, widząc, że zaczynam patrzeć na niego nader groźnie.

– Nie zrozum mnie źle – skulił się, jakby obawiał się kopnięcia między nogi. – Uwielbiam twoją twórczość, twoje książki, felietony, ale tym razem wywiad ma dotyczyć czego innego.

Chrząknąłem na znak, że mogę ewentualnie posłuchać, czego miałby rzeczony wywiad dotyczyć.

– Chodzi o proste w sumie pytanie…

– No to wal z tym pytaniem.

Tym razem to on chrząknął, ale nie tak jak ja, z gniewem i cieniem niecierpliwości, tylko oczyszczając krtań. Wyciągnął w moją stronę dyktafon, włączył nagrywanie (dopiero teraz zauważyłem, że przedtem tego nie zrobił i z niejaką nostalgią pomyślałem, że cała błyskotliwa fraza o wspólnym pochodzeniu słów whisky i okowita uleci z wiatrem w głąb ulicy Belwederskiej…) i odezwał się tymi słowy, zmieniając nieco ton głosu oraz akcentację. Teraz brzmiał jak najprawdziwszy dziennikarz.

– Marcin, powiedz, jak powitałbyś obcych?

"Mars atakuje"

– W sensie podczas wigilii? Przy stole?

Gold…Berg roześmiał się:

– Nie, nie, chodzi o kosmitów.

– Jak powitałbym kosmitów? – otworzyłem szerzej oczy.

– Tak.

Wziąłem głęboki wdech i uśmiechnąłem się złowieszczo:

– Konrad – wypowiedziałem jego imię trochę z angielska, akcentując „k” i wymawiając okrągłe „r”. Lubiłem tak się do niego zwracać. – Niebezpiecznie jest zadawać tego typu pytania pisarzowi science fiction.

– Why? – podłapał mój akcent. Inteligentny dziennikarz.

Położyłem mu rękę na barku:

– Bo scenariusze tego typu wydarzeń mamy najczęściej wielokrotnie przerobione w głowie.

– Naprawdę? – był zaskoczony, co mnie z kolei zaskoczyło.

Roboty zabiorą nam pracę? Bardzo dobrze! Oto 5 powodów, dla których warto na to czekać

Sztuka robotów nie jest wcale odległą przyszłością: maszyny, tworzące krótkie artykuły już istnieją. Istnieją również algorytmy, montujące automatycznie filmy. W gruncie rzeczy roboty opanowały nawet tak- wydawałoby się – bezpiecznie dla ludzi dziedziny, jak sztuka. Czytaj więcej

– Chłopie – powiedziałem. – Umysł pisarza to maszyna do tworzenia historii. One same się układają. Idę na przykład chodnikiem i wyobrażam sobie, że kroczy przede mną pięęęękna dziewczyna o pośladkach opiętych ciasnymi dżinsami. Nagle odwraca się…

– Ta dziewczyna?

– Ta dziewczyna. Odwraca się, patrzy na mnie i mówi: „Pan Marcin? Ten od Gamedca?”, „Tak, to ja”, odpowiadam nieco zdziwiony (chociaż to moja wyobraźnia, nie jej), „Od razu się przyznam, śledzę pana.”, „Śledzi mnie pani chodząc przede mną?”, „Chcę na siebie zwrócić uwagę.”, „Pokazując plecy?”, „Między innymi…”, „Ciekawa strategia.”, odpowiadam i tak nawiązuje się między nami romans… Dobry pomysł, prawda?

Konrad patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami:

– I… I co dalej?

Roześmiałem się:

– Nie wiem, bo tę historię akurat przed chwilą wymyśliłem.

– I takie rzeczy cały czas lęgną ci się w głowie?

– Non stop, przyjacielu, non stop. Nie mogą przestać. Zatem warianty powitania obcych mam przerobione tyle razy, że nie wiem nawet ile i… większość z nich już zapomniałem.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Rozrywka:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku 10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? 10 najciekawszych wynalazków MacGyvera: jak zbudować coś z niczego? Miecz świetlny. Wszystko o eleganckiej broni na bardziej cywilizowane czasy Steve Jobs: co wiesz o założycielu Apple’a? Fanboje odpowiadają na co najmniej 80 proc.! Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Billy Mitchell: pierwszy człowiek, który ukończył "Pac-Mana" Nazistowska czekolada. Prawie jak jajko niespodzianka Steampunk po polsku: mechanika i para zamiast elektryczności Wiedzę o broni palnej czerpiesz z filmów i gier? W takim razie nie wiesz niczego Wahadłowiec Buran. Rdzewiejące resztki radzieckiego programu promów kosmicznych Pierwsza gra na peceta powstała w ciągu jednej nocy. Napisał ją Bill Gates - zobacz, jak wyglądała Wszystko o Wiedźminie: nieznana gra z 1997 roku, komiksy i alternatywne zakończenie 10 najdroższych samolotów i śmigłowców wojskowych świata Paweł Majka: „Miejsce w hierarchii” Rafał W. Orkan: „Herezja” Krzysztof Boruń i Andrzej Trepka: pisarze, którzy wymyślili nanotechologię i internet Władysław Umiński, zapomniany wizjoner: Polak, któremu zawdzięczamy nazwę samolotu Najdziwniejsze gadżety Batmana. Tym sprzętem Mroczny Rycerz niszczy zło w Gotham City Antoni Słonimski i SF. Polski pisarz przewidział drugą wojnę światową Zapomniana przyszłość: Jerzy Żuławski. Polscy pisarze SF, których nie poznasz w szkole Human Interface - Nakamura Tower: cyberpunkowa gra to dzieło Polaków Najlepsze filmy o astronautach. W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku! Gry kontra życie: strategie czasu nierzeczywistego

Popularne w tym tygodniu:

Zdalnie sterowany samochód LEGO Technic. Bez wątpienia jedna z najlepszych zabawek